NIE, jedno słowo, wyznaczające początek każdej ewolucji, rewolucji i zmiany jaka kiedykolwiek miała miejsce w historii ludzkości. Każde nowe rozwiązanie, każda nowa idea, każdy nowy sposób działania, zaczynał się od NIE, zrobię to inaczej.
Tak, tak było kiedyś, a dziś ? dziś „nie” najczęściej pojawia się w kontekście „nie ma sensu”.
Nie jest to jakoś szczególnie zaskakujące, przecież każde dziecko wie, że życie to pasmo niekończących się przyjemności, które powinny na nas spadać nieustannie i bez żadnego wysiłku, gwarantując coraz to nowe doznania, tak by nigdy nie doświadczyć nudy.
A takie niezgadzanie się z otaczającym nas światem ? Trzeba było by konkretnie ustalić co nam nie odpowiada, co gorsza wymyślić co zmienić konstruktywnie by było lepiej, no a na koniec jeszcze to wszystko jakoś spróbować wdrożyć w życie, i to przy zerowej gwarancji że się to uda.
Tyle wysiłku, zero przyjemności, zero pewności, każdy widzi że to bez sensu. Ale przecież jesteśmy dorosłymi ludźmi, i każdy z nas doskonale wie, że logiczne i spójne i zrównoważone, i w żaden sposób niezahaczające o hipokryzję jest narzekanie na coś czego nie chciało nam się zmienić, przecież nie zostało to zmienione wiec dalej można psioczyć. Proste, wygodne, i zawsze jest na co zwalić.
To świetny moment na to by zastanowić się co faktycznie ma sens ? (tak, słyszę jak wzdychasz) To prawda, wielu przed zastanawiało się nad sensem, wielu po również będzie się nad nim zastanawiać.
No to przewrotnie i przekornie, może prościej zastanowić się nad tym co faktycznie tego sensu nie ma. Moim zdaniem zupełnie nie ma sensu wzmacnianie tego, czego nie chcemy w naszym życiu, tego co nam się nie podoba i tego co wg nas jest złe. Banał, truizm, oczywista oczywistość.
A jak to wygląda w praktyce ? Jedną z niezmiennych zasad w całym wszechświecie jest prosta zasada akcja – reakcja, przyczyna – skutek, działanie – konsekwencje. Każda akcja jest przyczyną, każda przyczyna ma swój skutek, każdy skutek stanowi kolejną akcje, która jest kolejną przyczyną kolejnego skutku i tak bez końca.
Wracając do codziennego życia. Nauka, zdobywanie wiedzy, zrozumienie, to wszystko sprowadza się u podstaw do jednego, do obserwowania przyczyn i skutków, jak zrobię tak , to stanie się to, jak zrobię to, to stanie się tak. Im więcej takich zasad znamy tym prościej funkcjonować nam w świecie, gdyż nasze osądy i przewidywania są trafniejsze.
Spotykamy jakąś osobę, która agresywnie i/lub nonszalancko łamie jakieś zasady, nie podoba nam się to. Co robimy ? Mówimy „nie” takiemu zachowaniu, czy mówimy „nie ma sensu” kopać się z koniem.
Oczywiście jak zwykle racja jest po środku, trzeba ocenić co bardziej nam zaszkodzi, nie zrobienie nic, czy powiedzenie „nie”, niestety asertywność rzadko jest związana z wylewem pozytywnych emocji. Trzeba jednak pamiętać, że zazwyczaj w dłuższej perspektywie, bierność szkodzi nam bardziej niż asertywność, gdyż problemy i trudności dowolnego kalibru, mają to do siebie, że zignorowane nie znikają a kumulują się.
Dlatego właśnie wg mnie to bierność jest tym co nie ma sensu, nasza bierność to lekcja dla tej innej osoby mówiąca o tym, że to co zrobiła jest akceptowalne, bo nie było oporu, że dla takiej akcji, reakcją jest cicha zgoda i brak konsekwencji, uczymy w ten sposób taką osobę, że to co robi jest skuteczne i może robić to dalej, szerzej i częściej.
Tego naprawdę chcemy ? Oczywiście możemy wykazać się szerokim horyzontem myślenia i stwierdzić, nie mój problem. Nic bardziej mylnego, to działa jak lawina, zawsze znajdzie się ktoś, kto podpatrzy u drugiego takie zachowania i zauważy, że nie niesie to żadnych negatywnych konsekwencji. A któregoś dnia, okaże się że jedna z takich osób jest Twoim lekarzem, nauczycielem Twojego dziecka, Policjantem, Politykiem czy jeszcze kimś innym kto niezależnie od Twojego wyboru ma wpływ na Twoje życie, i co wtedy ?
Wtedy zazwyczaj już za późno jest na asertywność, i pozostaje tylko stwierdzić że to wszystko jest bez sensu, a ja sam nie dołożyłem się ani trochę do tej sytuacji. No bo przecież co ja mogę.
Nie toleruję bezmyślności, nie toleruję ignorancji, nie toleruję wykorzystywania innych jako bateryjki do napędzania przyjemności w czyimś egoistycznym życiu, nie toleruję przemocy psychicznej i wywierania presji w celu wzbudzenia emocji pozwalających łatwiej manipulować daną osobą, nie toleruję również wielu innych rzeczy, i moim zdaniem nie ma sensu, utwierdzać innych w przekonaniu że bezmyślność, ignorancja, egoizm, hedonizm itd. to dobry i skuteczny sposób na przyjemne życie.
A Ty ? Jak często i w jaki sposób używasz słowa „nie” ?
Nie jest to jakoś szczególnie zaskakujące, przecież każde dziecko wie, że życie to pasmo niekończących się przyjemności, które powinny na nas spadać nieustannie i bez żadnego wysiłku, gwarantując coraz to nowe doznania, tak by nigdy nie doświadczyć nudy.
A takie niezgadzanie się z otaczającym nas światem ? Trzeba było by konkretnie ustalić co nam nie odpowiada, co gorsza wymyślić co zmienić konstruktywnie by było lepiej, no a na koniec jeszcze to wszystko jakoś spróbować wdrożyć w życie, i to przy zerowej gwarancji że się to uda.
Tyle wysiłku, zero przyjemności, zero pewności, każdy widzi że to bez sensu. Ale przecież jesteśmy dorosłymi ludźmi, i każdy z nas doskonale wie, że logiczne i spójne i zrównoważone, i w żaden sposób niezahaczające o hipokryzję jest narzekanie na coś czego nie chciało nam się zmienić, przecież nie zostało to zmienione wiec dalej można psioczyć. Proste, wygodne, i zawsze jest na co zwalić.
To świetny moment na to by zastanowić się co faktycznie ma sens ? (tak, słyszę jak wzdychasz) To prawda, wielu przed zastanawiało się nad sensem, wielu po również będzie się nad nim zastanawiać.
No to przewrotnie i przekornie, może prościej zastanowić się nad tym co faktycznie tego sensu nie ma. Moim zdaniem zupełnie nie ma sensu wzmacnianie tego, czego nie chcemy w naszym życiu, tego co nam się nie podoba i tego co wg nas jest złe. Banał, truizm, oczywista oczywistość.
A jak to wygląda w praktyce ? Jedną z niezmiennych zasad w całym wszechświecie jest prosta zasada akcja – reakcja, przyczyna – skutek, działanie – konsekwencje. Każda akcja jest przyczyną, każda przyczyna ma swój skutek, każdy skutek stanowi kolejną akcje, która jest kolejną przyczyną kolejnego skutku i tak bez końca.
Wracając do codziennego życia. Nauka, zdobywanie wiedzy, zrozumienie, to wszystko sprowadza się u podstaw do jednego, do obserwowania przyczyn i skutków, jak zrobię tak , to stanie się to, jak zrobię to, to stanie się tak. Im więcej takich zasad znamy tym prościej funkcjonować nam w świecie, gdyż nasze osądy i przewidywania są trafniejsze.
Spotykamy jakąś osobę, która agresywnie i/lub nonszalancko łamie jakieś zasady, nie podoba nam się to. Co robimy ? Mówimy „nie” takiemu zachowaniu, czy mówimy „nie ma sensu” kopać się z koniem.
Oczywiście jak zwykle racja jest po środku, trzeba ocenić co bardziej nam zaszkodzi, nie zrobienie nic, czy powiedzenie „nie”, niestety asertywność rzadko jest związana z wylewem pozytywnych emocji. Trzeba jednak pamiętać, że zazwyczaj w dłuższej perspektywie, bierność szkodzi nam bardziej niż asertywność, gdyż problemy i trudności dowolnego kalibru, mają to do siebie, że zignorowane nie znikają a kumulują się.
Dlatego właśnie wg mnie to bierność jest tym co nie ma sensu, nasza bierność to lekcja dla tej innej osoby mówiąca o tym, że to co zrobiła jest akceptowalne, bo nie było oporu, że dla takiej akcji, reakcją jest cicha zgoda i brak konsekwencji, uczymy w ten sposób taką osobę, że to co robi jest skuteczne i może robić to dalej, szerzej i częściej.
Tego naprawdę chcemy ? Oczywiście możemy wykazać się szerokim horyzontem myślenia i stwierdzić, nie mój problem. Nic bardziej mylnego, to działa jak lawina, zawsze znajdzie się ktoś, kto podpatrzy u drugiego takie zachowania i zauważy, że nie niesie to żadnych negatywnych konsekwencji. A któregoś dnia, okaże się że jedna z takich osób jest Twoim lekarzem, nauczycielem Twojego dziecka, Policjantem, Politykiem czy jeszcze kimś innym kto niezależnie od Twojego wyboru ma wpływ na Twoje życie, i co wtedy ?
Wtedy zazwyczaj już za późno jest na asertywność, i pozostaje tylko stwierdzić że to wszystko jest bez sensu, a ja sam nie dołożyłem się ani trochę do tej sytuacji. No bo przecież co ja mogę.
Nie toleruję bezmyślności, nie toleruję ignorancji, nie toleruję wykorzystywania innych jako bateryjki do napędzania przyjemności w czyimś egoistycznym życiu, nie toleruję przemocy psychicznej i wywierania presji w celu wzbudzenia emocji pozwalających łatwiej manipulować daną osobą, nie toleruję również wielu innych rzeczy, i moim zdaniem nie ma sensu, utwierdzać innych w przekonaniu że bezmyślność, ignorancja, egoizm, hedonizm itd. to dobry i skuteczny sposób na przyjemne życie.
A Ty ? Jak często i w jaki sposób używasz słowa „nie” ?





